31 stycznia 2012

Adam Asnyk 1839 - 1897

"Róża" - 1869

Ach ta róża! ach ta róża!

Co się w twoje okno wdziera,

Na pokusy mnie wystawia,

Sen i spokój mi odbiera...

Wciąż z zazdrością myślę o niej,

Choć jej nie śmiem dotknąć ręką,

Bo mnie gniewa, że bezkarnie

Patrzy nocą w twe okienko.

Rad bym nieraz rzucić wzrokiem,

Błądząc w wieczór po ogrodzie,

Rad bym dojrzeć... ale zawsze

Stoi róża na przeszkodzie!

Ona winna! ona winna!

Że ciekawość moję draźni,

Bo gdzie sięgać wzrok nie może -

Sięga siła wyobraźni.

Odtwarzając piękność twoję,

Coraz bardziej tracę głowę,

Zamiast pączków - zawsze widzę

Twe usteczka karminowe.

A gdy jeszcze wonne kwiaty

Poosrebrza blask księżyca,

Wtedy, wtedy w każdej róży

Widzę tylko twoje lica.

A myśl coraz dalej biegnie -

I wypełnia postać cudną,

I odsłania wszystkie wdzięki...

Bo fantazję wstrzymać trudno.

Widzę ciebie na wpół senną,

Snem rozkoszy rozmarzoną,

Widzę włosów splot jedwabny,

Śnieżną falą drżące łono

I te usta, co miłośnie

Wpółotwarte - chcą czarować;

I rozważam: co za rozkosz

Takie usta pocałować!

Krew się ogniem w żyłach pali,

Chcę ten obraz pieścić wiecznie...

Lecz przy róży - pod okienkiem

Stać młodemu niebezpiecznie.

Gdybym tylko mógł być pewny,

Że cię, piękna, nie oburzę,

Byłbym, byłbym już od dawna

Pod twym oknem zdeptał różę.


0 komentarze: